Strona główna

Generatywne AI a sprawa polska

Wpadłem na pomysł żartu rysunkowego, opowiedziałem go dwóm osobom i się roześmiały. Uznałem, że to wynik wyraźnie powyżej średniej i należy pójść za ciosem. Szkopuł w tym, że nie umiem rysować, więc poprosiłem o pomoc AI.

Najpierw u kolegi (roześmiał się), który ma Canvę Pro wpisaliśmy prompta po angielsku. Chodziło o to, że jest dwóch górali, stoją przy dorożce z zamęczonym koniem i rozmawiają, jeden do drugiego: „Ten zielony ład to mi jeszcze końskie pierdy opodatkuje”. Kurtyna.

Pierwsze pytanie: jak wpisać po angielsku „góral”, żeby wskazywało na takiego z Zakopanego, a nie z „Bravehearta”. Wymyśliliśmy „Polish highlander from Zakopane”. Nie jest to tłumaczenie idealne, ale powiedzmy.

Mimo tych starań nasze wysiłki spełzły na niczym. Najwyraźniej w naszym prompcie był jakiś element nieprawomyślny, bo silnik odpowiedział, że efekt jego pracy byłby niezgodny z polityką firmy itd., więc figa.

Wyraźnie w AI silna jest opcja góralska i obowiązuje ochrona uczuć góralskich.

Nie poddałem się i spróbowałem ponownie. Tym razem użyłem (już sam, takie właśnie rzeczy robię w domu), też w Canvie, funkcji „Cartoonify”, który przerabia zdjęcia na bardziej „kreskówkowe”. Efekt okazał się bardzo mało kreskówkowy.

Pogrzebałem dalej i w przepastnych otchłaniach Canvy znalazłem usługę Dream Lab. Przykładowe prompty były po polsku, więc spróbowałem właśnie tak.

Poprosiłem o rysunek w stylu Andrzeja Mleczki. Najwyraźniej jest jeszcze jakiś inny Andrzej Mleczko niż ten, którego znam, bo rysunki wyglądały inaczej niż zapamiętałem. Przypominały raczej koncept arty do action RPG w klimacie dark fantasy, ew. ilustrację do książek Roberta M. Wegnera (por. tu).

Po kilku kolejnych iteracjach doszedłem do takiego prompta:

Obraz w konwencji komiksu gazetowego. Dwóch współczesnych polskich górali z Zakopanego rozmawia przy dorożce, do której zaprzęgnięty jest koń. Jeden mówi w dymku: „Jeszcze mi ten zielony ład końskie pierdy opodatkuje”. Drugi odpowiada: „Ho-hooooo”.

A oto efekt.

Otoczenie nawet się zgadza, przypomina Tatry. Gorzej, że górale niespecjalnie przypominają współczesnych zakopiańskich górali.

Dodatkowo wiarygodności szkodzi fakt, że koń nie dość, że stoi w złą stronę, to nie ma też głowy. Nie jest też przytwierdzony do dorożki.

Dżentelmen w dorożce nie ma nóg, ale to nawet ma sens – to pewnie dlatego on nie stoi jak kolega.

Dopisek z góry wydaje się wręcz manifestem politycznym. „Współczesny polsko-polski góral”. Można dopracować składnię, ale nawet w takiej formie brzmi jak solidna propozycja motta Polskiej Zjednoczonej Partii Górali.

No i cały rysunek przypomina raczej pocztówkę z rysunkowym żartem niż jednokadrówkę w gazecie – może to wynik ustawionych proporcji obrazu.

Śmieszkować z wyników pracy AI oczywiście można, szczególnie w odniesieniu do konia (por. spór o plecy konia), ale to już żarty może nawet mniej świeże niż mój mój o góralach.

Najciekawsze było dla mnie w tej historyjce poczucie na własnej skórze, jak bardzo dostępne modele generatywnej AI są osadzone w kontekście historycznym i kulturowym swoich twórców lub treści, którymi są karmione. I powiem Wam tak – o Polakach nikt tam nie myśli.