Pocztówka z niedalekiej przyszłości
O 16:20 na stacji Centrum dowiedziałem się, że pociąg dalej nie pojedzie. Wyłączone zostały cztery stacje: Centrum, Świętokrzyska, Ratusz Arsenał i Dworzec Gdański. Przed 17. musiałem odebrać syna. Temperatura w cieniu wynosiła 34 stopnie Celsjusza.
Wyszedłem na powierzchnię i jeszcze jadąc schodami zarezerwowałem hulajnogę. W ostatnich dniach, kiedy po pożarze metro było czynne tylko na wyrywki, przejechałem tymi bateriami na kółkach ponad 40 kilometrów.
Koleś patrzył z rozczarowaniem, jak odblokowuję hulajnogę, którą sam próbował wynająć. Wielkomiejski darwinizm uczy robić rezerwacje.
Kiedy z peronu dalej wylewali się ludzie i kombinowali, jak tu dotrzeć do domu, ja już jechałem z maksymalną dopuszczalną prędkością 20 km/h.
Pod Domami Centrum rozwinęła się burza piaskowa. Wiatr porywał piasek z rozkopanej Marszałkowskiej i zasnuwał front MSN-u. Zapobiegliwy kurier na elektrycznym motorze miał na twarzy bandanę.
Tego dnia masa prądu w naszej sieci pochodziła ze słońca, ale zaskakująco dużo także z wiatru. Taki porywisty gorący wiatr jak dzisiaj czułem na twarzy wcześniej tylko raz, ale wtedy to było na prawdziwej pustyni.
Przed Świętokrzyską stał rozkraczony sedan. Dookoła kierowca kręcił się z butelką po wodzie i baniakiem żółtego płynu.
Światła nie działały na dwóch kolejnych skrzyżowaniach. Pod wiaduktem przy Dworcu Gdańskim dwójka strażników miejskich stała w cieniu nad siedzącym na pożółkłej trawie mężczyzną. Nie ruszali się, zastygli w upale.
Jeszcze w pracy przeczytałem, że woda w Wiśle miała dzisiaj głębokość 21 cm. Potem z radia dowiedziałem się, że tak niski poziom wody sprawia, że rzeka grzeje się jeszcze bardziej, a ryby mają trudności z pływaniem i jeszcze trudniej im rywalizować z gatunkami inwazyjnymi, które wyewoluowały w gorętszym klimacie.
Nie wiem, czy awaria w metrze, wcześniejszy pożar, awarie świateł i samochodu miały związek z falą upałów. Ale moja wyobraźnia odebrała dzisiaj pocztówkę z przyszłości.
Tak wyobrażam sobie lipce kolejnych kilkunastu, kilkudziesięciu lat. Ekosystemy będą coraz bardziej niestabilne, a infrastruktura planowana na klimat umiarkowany będzie zawodziła coraz częściej.
I będzie tym gorzej, im dłużej kierowcy będą stali sami w samochodach na zatkanych ulicach i zamiast ogarniać emisje, będziemy bełkotać o konkurencyjności.
Także dostałem dzisiaj pocztówkę z postapokalipsy.
Czytałem, choć nie do końca, bo było mi bardzo smutno, powieść mojej znajomej Joanny Mazur pt. „Ciepło-zimno”. To takie postapo, ale nie tylko dla fanów science fiction. Jeśli masz ochotę poznać wizję życia w przegrzanym świecie, obczaj sobie.
Możesz też zapisać się na mój newsletter. To nic nie kosztuje, a oprócz powiadomień o nowych notkach, dostaniesz też raz na jakiś czas jakąś fajną ciekawostkę.