Nawet Superman jest lewakiem
Powiedzieć, że „Bugonia” to film o wyznawcy teorii spiskowych, który porywa prezeskę firmy biomedycznej, gdyż uważa ją za kosmitkę, to zatrzymać się w pół myśli.
Tak na prawdę to polityczna opowieść o konsekwencjach korporacyjnego wyzysku i kolejny przykład lewicowej wrażliwości w amerykańskim popie.
Powierzchowny zarys fabuły Bugonii (reż. Yórgos Lánthimos) wygląda tak: zwariowany biedak Teddy porywa prezeskę firmy biomedycznej, Michelle, trzyma ją w piwnicy i próbuje zmusić do pomocy w nawiązaniu kontaktu z pozaziemską cywilizacją. Jego zdaniem Michelle jest jedną z kosmitek, a jej zadaniem na Ziemi jest zarządzanie procederem wykorzystywania Ziemian jako bezwiednych niewolników.
Teddy nie ma racji. Finałowy zwrot akcji pokazuje, jaka jest prawda, ale ten film jest znacznie ciekawszy bez tej końcówki. Teddy jest opętany teoriami spiskowymi dlatego, że padł ofiarą wielkiej niesprawiedliwości.
Matka Teddy’ego, skądinąd narkomanka, zniknęła z jego życia za sprawą skutków ubocznych leku, który na rynek chciała wprowadzić firma Michelle. Z tą niesprawiedliwą krzywdą, która nie doczekała się proporcjonalnego zadośćuczynienia, Teddy nie mógł się pogodzić przez lata. No bo co ktoś taki jak on – biedak z prowincjonalnej Georgii – mógł poradzić w konfrontacji z potężną korporacją?
Dla Teddy’ego ucieczka w teorie spiskowe jest sposobem na zbudowanie świata, w którym nieludzkie działania korporacji stają się zrozumiałe – wszak nie kierują nią ludzie – i gdzie jest wreszcie miejsce na jego działanie. Najwyraźniej łatwiej mu wyobrazić sobie, że nawiąże walkę z kosmitami niż ze spółką z amerykańskiej giełdy.
Niedawno czytałem też inną historię o kosmitach – komiks „Absolute Superman”. Podobnie jak „Absolute Batman”, to też nowa seria o znanym bohaterze, która daje mu nową, alternatywną historię.
W tym przypadku Superman, będąc jeszcze na Kryptonie, należał do klasy niższej. To doświadczenie bycia ciemiężonym, wyzyskiwanym, motywuje jego działania także na Ziemi. W pierwszym zeszycie musi odnaleźć się wśród wykorzystywanych górników w Brazylii.
„Absolute Batman”, o którym pisałem niedawno, w ostatnim specjalnym wydaniu poszedł jeszcze ostrzejszym kursem niż wcześniej. W annualu obserwujemy, jak Nietoperz rozprawia się z gangiem białych faszystów, którzy chcą zmasakrować bezdomnych imigrantów.
Kreska tego numeru jest jeszcze ostrzejsza niż to, co widzimy w regularnej serii. No zobaczcie, to wygląda jak kadr z „Likwidatora”.

Co to za czasy, że nawet Superman został lewakiem?